WinampSłUCHAJ ONLINE
Interwencyjny telefon: (+48) 570-930-930 Telefon na antenę: (32) 775 00 00
Napisz do nas: antena@radioccm.pl
Znajdź nas na: facebook.com/radioccm

21.08.20199-letni Filip z Katowic to twardziel, ale teraz potrzebuje naszej pomocy. Liczy się każdy grosz!

 
Filip był zdrowy, miał przed sobą dzieciństwo, szkołę i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie nawracające bóle głowy i wymioty. Po jednym z takich incydentów trafił do szpitala. Po chwili było już po wszystkim, bo tomograf ukazał tragedię – wyrok zapadł – złośliwy nowotwór mózgu – medulloblastoma anaplastyczna z rozsiewem w głowie i kanale kręgowym…
 
To był szok, który jest ponad siły każdego dziecka. Ból głowy w jednej chwili zamienia się w śmiertelne niebezpieczeństwo, zastając rodziców bezradnych i przerażonych. Nowotwór rozsiewa się poprzez płyn mózgowo–rdzeniowy, dlatego lekarze sprawdzili od razu kręgosłup, który dosłownie cały świecił. Filip miał pecha – najgorszy stopień zaawansowania, w dodatku nowotwór rozsiany i wyjątkowo ciężki do wyleczenia.
 
- 2 lata z życia wydarła nam onkologia, były wzloty i upadki, ale była nadzieja. Wierzyliśmy, że tracimy te miesiące z dzieciństwa Filipka, ale wygramy coś ważniejszego – jego życie - mówią Paulina i Kamil Abramikowie, rodzice Filipa.  
 
25 kwietnia 2019 roku rodzice chłopca byli niemal pewni, że koszmar dobiega końca. Filip czuł się dobrze. Po operacji  wycięcia guza z IV komory mózgu w Katowicach, po przejściu całego protokołu leczenia – intensywna chemia, radioterapia, chemia podtrzymująca. 
 
- Gdzieś około 9.30 zawołali nas na rezonans. Po powrocie na oddział jak zwykle spędziliśmy czas na graniu w gry planszowe, czekając na następny dzień i ciąg dalszy rezonansu. 2 dni obrazowania - w pierwszym głowa, w drugim kręgosłup. Nastroje nam dopisywały, śmiechom nie było końca i nagle czas się zatrzymał, kiedy usłyszeliśmy, że rezonans wyszedł źle. Nie mogliśmy w to uwierzyć, przecież to miał być rezonans kończący leczenie.Rezonans magnetyczny wykazał, że nowotwór zaatakował ponownie. Żegnaliśmy się z tym przeklętym oddziałem. Myśleliśmy, że będziemy mogli w końcu coś zaplanować, pojechać gdzieś dalej, wyrwać się ze szpitala, wrócić do dawnego życia - wspominają rodzice Filipa. 
 
- 1,5 roku intensywnego leczenia na marne. Wyszliśmy z oddziału na dwa dni - dodają. 
 
- Momentalnie wraz z końcem leczenia, Filip rozpoczął specjalną chemię na wznowę… Zniósł to lepiej niż my, jest od nas dzielniejszy i nigdy nie płacze, kiedy mówimy mu, że kolejne dziecko z onkologii odeszło - dodają rodzice 9-latka.  
 
Chemia, która jest obecnie podawana, w ogóle nie działa. Leczenie w Polsce nie daje nadziei.
 
- Na szczęście lekarze z Wiednia zgodzili się przyjąć Filipka na leczenie według protokołu Memmat. Leczenie polega na podaniu leków bezpośrednio do płynu mózgowo-rdzeniowego. Filip musi być w szpitalu najpóźniej 4 września, inaczej to wszystko nie będzie miało sensu. Wcześniej klinika musi otrzymać pieniądze na półroczne leczenie. Prosimy, a właściwie błagamy Was o ratunek, o to byśmy mogli wyjechać i walczyć o nasz wspólny czas i o życie naszego synka - mówią Paulina i Kamil Abramikowie z Katowic. 
 
Rozmowa Jacka Maczucha z rodzicami Filipa - Pauliną i Kamilem:

Plik dźwiękowy: J_M_Filip(1).mp3
 
FILIPOWI MOŻNA POMÓC POPRZEZ WPŁATY NA STRONIE SIEPOMAGA.PL - kliknij TUTAJ!